Dawno mnie nie było tutaj, co jednak nie oznacza, że nic nie piekłam. Z marnej ilości wiśni, które uratowałam przed pleśnią zrobiłam ciasto inne niż zamierzałam. Miało to być kruche ciasto z wiśniami i z pianką z białek. Ale z kilku wiśni nic by nie wyszło, wiec powstało coś niesamowicie czekoladowego. A mianowicie brownie z wiśniami i polewą z białej czekolady. Jeden kawałek tego ciasta w zupełności wystarcza by zagłuszyć a nawet zgładzić głód na słodkości. Po raz pierwszy moje brownie było gliniaste i wilgotne, takie jakie chciałam. No ale zdjęć nie zrobiłam, więc nie mam dowodu, że owe ciasto upiekłam:). Musicie wierzyć mi na słowo. A wczoraj szybki deser, w sam raz na taki upał. Powtórzenie deseru sprzed kliku tygodni czyli jagody, truskawki, jogurt naturalny i ciasteczka. Aż się nie chce gotować w takie dni.
Nie mam pomysłu na dzisiejsza kolację, za to być może uda nam się pojeździć na rowerze trochę dłużej niż wczoraj, bo wczoraj uciekałyśmy przed burzą:).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz