wtorek, 26 czerwca 2012
Popołudnie
Zgubiłam kabelek. Kabel od aparatu. Więc dopóki go nie odnajdę w czeluściach naszego mieszkania nie dodam niestety żadnych zdjęć. A mam kilka zdjęć całkiem smacznej zasmażanej kapusty, ku mojemu zdziwieniu. Mojej wczorajszej letniej prostej, aczkolwiek uwielbianej, przeze mnie sałaty z pomidorami i czosnkiem. A dziś jeżeli wszystko się uda i będę miała siły, to wieczorem będą ciasteczka czekoladowo- kokosowe. Przepis podam później. Dziś chyba jest dobry dzień na coś ciepłego. Dobrze, że w domu czeka na mnie zupa z brokułowa z grzankami. No i przy odrobinie motywacji będą te kruche ciasteczka. Do kubka ciepłego mleka. W sam raz na wieczór, kiedy U. będzie w domu. Czy tylko tutaj w Zielonej Górze jest tak nieprzyjemnie zimno i wietrznie?. Znów potrzebuje mnóstwa kawy, a co za tym idzie i sporej dawki magnezu. I jeszcze może coś na polepszenie nastroju. Mam nadzieje, że pieczenie i smak ciasteczek pomoże.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
no właśnie, a ja mam nowiuśki mikser i jak na złość nie mam weny, żeby go niecnie wykorzystać :(
OdpowiedzUsuńNo cóż Ci poradzę. Sama nie mam weny na nic. Choć wczoraj jednak zrobiłam te ciasteczka. Powtórzę przepis jeszcze raz i może go tutaj umieszczę.
OdpowiedzUsuń