środa, 20 czerwca 2012
Nad założeniem bloga myślałam ponad dwa lata. Nie wiedziałam jak ma wyglądać, co w nim pisać. Czy moją to być same zdjęcia czy też opisy. Czy same potrawy, które ugotuje, zrobię im zdjęcie wystarczą?. Nadal tego nie wiem. Jednakże dzięki namowom dwóch osób, wsparcia a nawet pomocy przy jego tworzeniu, blog istnieje. Nie wiedziałam jaki wybrać tytuł, długo rozmyślałam nad nim, aż ktoś mi przypomniał o słowie " amcianko". Wiem, że jest dość infantylne i chyba niewiele osób używa go ale ma dla mnie znaczenie. Tak naprawdę istnieje w słowniku mojej rodziny od zawsze. Niby wypowiadane pierwotnie przez dzieci, później zadomowiło się już mowie dorosłych. To takie rodzinne hasło na dobre jedzenie, na polepszenie humoru. I ja właśnie tak gotuje. Gdy jestem szczęśliwa to chyba wtedy wychodzą najlepsze potrawy i ciasta. Gdy jest mi źle. Przyrządzam coś bym poczuła się lepiej. Coś domowego, co pamiętam z dzieciństwa. Dziś nie będzie ani jednego zdjęcia ale jutro już się poprawie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Witam w gronie blogowiczek i czekam na pierwsze amcianko :)
OdpowiedzUsuńWitam. A więc jestem teraz jeszcze bardziej zobowiązana do ugotowania czegoś dobrego.
Usuń